Najdłuższy krakowski Park! Do tego oryginalne place zabaw, Wawelskie Wzgórze i cień Jana Matejki.


Nasz drugi dom

Krakowskie Planty – nasz drugi dom. Najdłuższy krakowski park, którego alejki ciągną się na długości 4 km, a którego drzewa pamiętają czasy króla Łokietka. Powstałe na miejscu dawnych fortyfikacji otaczają Stare Miasto i dają upragniony cień w letnie skwarne dni. Wiosną wybuchają mnogością barw rabat pełnych kwiatów i otumaniają zapachem bzu, jaśminu i róż. Jesienią natomiast nieuważnym przechodniom fundują guza na głowie spadającymi zewsząd kasztanami i nakazują zakładać przeciwsłoneczne okulary rażąc złocistymi liśćmi. Dotrzecie do nich zarówno samochodem (należy jednak pamiętać, że to najdroższa ze stref parkowania, gdzie mimo cen trudno się gdziekolwiek wcisnąć), taksówką lub komunikacja miejską (tutaj warto wybrać tramwaj i w zasadzie jakikolwiek przystanek: Poczta Główna, św. Gertrudy, Filharmonia, Teatr Bagatela, Wawel czy Stary Kleparz) i kierować się w prawo lub w lewo – jako, że Planty zataczają koło zawsze wrócicie w to samo miejsce. Jednak naszą dzisiejszą opowieść zaczniemy od miejsca, gdzie w naszej opinii Planty się zaczynają – czyli od Bramy Floriańskiej i Barabakanu, które dano temu połączone „długą szyją” stanowiły główny punkt obronny miasta. Dalej kierując się na wschód, mijamy kulturalną chlubę Krakowa, czyli Teatr Słowackiego, którego monumentalny i bogato zdobiony gmach przyciąga każdy wzrok. Szczególnie po zmroku, gdy wykwintne płaskorzeźby na jego ścianach zdobią świetlne iluminacje. Zataczając krąg, dalej planty ciągną nas z każdym krokiem coraz bliżej Wawelu, wzdłuż ruchliwej ulicy Westerplatte, a drogi wychodzące od rynku przecinają co kilka kroków zieloną enklawę.

„Dzikie Planty” – czyli rydze, ślimaki i hortensje

Mijając zdobne altany, Plac na Gródku i Pocztę Główną docieramy do punktu, którego nie przeoczą żadne dziecięce oczy – wyjątkowego placu zabaw o intrygującej nazwie „Dzikie planty”. Jego znakiem rozpoznawczym są… rydze. Wielkie! Imponujące! Wyrastające spośród różowych hortensji niczym widokowe wieże – wszak można się na nie wspiąć i podziwiać okolicę. To plac dedykowany maluchom – zabawki są zdecydowanie bezpieczne, spokojne jeśli chodzi o intensywność doznań jakie serwują ale nie brak im kunsztu. Punktem centralnym placu jest karuzela wzorowana na tych z wielkich wesołych miasteczek – tutaj jednak oczu nie razi mnogość faktur, kolorów i migających świateł. Na przejażdżkę, chętnych zabiorą bowiem… ślimaki – drewniane, leniwie pełznące dookoła osi karuzeli. Stonogi, po których można zjeżdżać, które zabiorą w podróż na odległość stu stóp czy dzielnie zniosą wyczyniane na ich grzbietach akrobatyczne wygibasy. To miejsce zdecydowanie pobudzające dziecięcą wyobraźnię! Zwłaszcza malutkie domki z kolorowymi szybkami, zza których świat może nabrać magicznych barw a podglądany ukrytym peryskopem pozwoli dostrzec niejedną magiczną rzecz!

Wawel i jegomość Smok

Pomimo wszelkich trudności z wydobyciem maluchów z tego dobytku warto się zdobyć na ten wysiłek. Bo za kilka kroków czeka kolejna atrakcja, która można by rzecz jest gwoździem programu wizyty w Krakowie. Oto na zbiegu ul. Podzamcze, Stradomskiej i Bernardyńskiej, niczyjej uwadze nie umkną monumentalne zabudowania Wawelskiego Wzgórza – Królewskiego Zamku, w którego komnatach mieszkali Władysław Łokietek czy Królowa Jadwiga oraz Katedry, z której w wyjątkowych momentach wybrzmiewa Dzwon Zygmunta. Warto zaplanować tutaj dłuższy przystanek klucząc po królewskich komnatach i apartamentach, zbrojowni czy skarbcu. Uwagę najmłodszych z pewnością przykuje specjalnie przygotowana interaktywna rzeźba multimedialna, obrazująca wawelskie wzgórze i angażująca za pomocą różnego rodzaju gier do poznania historii grodu. Kto zapragnie na powrót pooddychać świeżym powietrzem, ten z pewnością doceni spacer bulwarami wiślanymi, gdzie srogo wznosi się do nieba rzeźba Wawelskiego Smoka – ziejącego ogniem postrachu dawnego grodu Kraka, którego po rycerskich porażkach, podstępem zgładził dopiero szewc Skuba. Jeśli natomiast nie w smak Wam dramatyczne historie, możecie przespacerować się po Królewskich Ogrodach czy dziedzińcach. Więcej informacji na temat dostępności wystaw, cenach wstępu i szczegółów zwiedzanie możecie znaleźć tutaj.  (link: https://wawel.krakow.pl/).

„Plantuś”

Opuszczając okolice Wawelu i kryjąc się znowu między szpalerem Plantowych drzew trafimy na „Banacha i Nikodyma”, którzy odlani w brązie przysiedli na ławeczce rozpamiętując najsłynniejszą matematyczną dyskusję na krakowskich plantach. Osłania ich swoim cieniem buk o gałęziach tak rozłożystych, że można by bawić się w jego koronie w chowanego do zmroku! Chociaż konkurencją jeśli chodzi o rozrywkę może być drugi plac zabaw – w przeciwieństwie do „Dzikich Plant”, ten skryty na podwórzu, za wysoką bramą. Nie przeoczcie go! Bo „Plantuś oferuje wiele odwiedzającym go ciekawskim dzieciakom! Sąsiadując z Muzeum Archeologicznym zaczerpnął liczne inspiracje z jego zbiorów i zaprasza na wycieczkę po siedzibach ludzkich z różnych epok. Skryjecie się w drewnianej jaskini ze ścianką wspinaczkową, zjedziecie „z dachów” różnej wysokości szałasów, przewieziecie kilogramy piasku w chacie czy pobujacie się aż do chmur huśtawkami ukrytymi w kamienicach. Te wybryki umilą Wam dźwięki drewnianych oraz marmurowych cymbałów, gdzie wykrywać można najbardziej dzikie melodie! Wszystkiemu mogą przypatrywać i przysłuchiwać się rodzice przysiadając na licznych ławeczkach lub drewnianym podeście, towarzysząc nawet najmłodszym odkrywcom. Dla nich została przygotowana specjalna strefa z „kręciołkiem”, gdzie za pomocą ruchomych elementów należy dopasować poszczególne części ciała różnych zwierzaków, lustrem czy przestrzenią do raczkowania po pochylni.  Wartym podkreślenia w naszym odczuciu jest fakt dostosowania placu zabaw do dzieci z niepełnosprawnościami (zarówno ruchowymi jak i np. niedowidzącymi) – tablica informacyjna napisana w Brailu, piaskownica na wysokości rąk, huśtawka typu „gniazdo” czy wspomniane cymbały to sprzęty, z których skorzystać może w zasadzie każdy! Bo przyznać musimy, że fanką drewnianych symfonii jest w szczególności PowsiMama… Powsinóżki raczej urządzają dzikie harce na trampolinie czy wysypują trociny na bitumiczne podłoże… Dla każdego coś dobrego!

Barbakan znów i Matejko

Komu po zabawie zaostrzył się apetyt na dalszy spacer ten powinien kierować się dalej na północ. Mijając Filharmonię Krakowską, pomnik Mikołaja Kopernika dotrzecie do Teatru Bagatela i Placu Szczepańskiego. Cały spacer tym odcinkiem Plant przebiega przy odgłosie tramwajów, z widokiem na Uniwersyteckie kamienice i w towarzystwie rowerzystów, którzy co rusz mijają pieszych to z prawa to z lewa. Zdecydowanie na tym odcinku najbardziej można odczuć, że znajdujemy się w samym sercu Krakowa! Rozkoszujcie się tym faktem, bo już za kilka kroków, zataczając krąg, ścieżki Plant kończą swój bieg urokliwą sadzawką z pełnym romantycznych historii mostkiem. Zaprowadzają nas znowu pod Barbakan – gdzie z niebotycznych rozmiarów ramy obrazu zerka na przechodniów sam Matejko – i być może zaprasza na kolejny spacer?  

 


INFORMACJE

 

WSKAZÓWKI
  • Jeśli przy okazji spaceru po Plantach będziecie chcieli odwiedzić Krakowski rynek – wystarczy odbić w jakąkolwiek przecznicę. A tam czekają Sukiennice, wejście na Wieżę Mariacką i dźwięki hejnału.
  • W pobliżu Plant znajduje się kilka atrakcji, którymi można urozmaicić dzieciom spacer. Dla przykładu: Fabryka Cukierków Ciu Ciu, Manufaktura Czekolady, Żywe Muzeum Obwarzanka czy Historyland.
  • Jeśli zgłodniejecie, na przekąski (pyszne bajgle, kanapki i drożdżówki) polecamy Wam sieć piekarni Lajkonik – znajdziecie ich min. przy ul. Szpitalnej, Stradomskiej, Basztowej czy Szewskiej (tutaj i na Stradomskiej na dzieci czeka ciekawy kącik zabaw i wózkownia)
  • W przypadku załamania pogody ewakuujcie się do LikeKonika – bawialno-kawiarni przy ul Grodzkiej, w budynku Informacji Turystycznej.
  • Obiady z dziećmi w centrum Krakowa warto zjeść przede wszystkim w Kampanii Kuflowej (animacje dla dzieci, wielka sala zabaw, menu dziecięce) oraz w Boscaiola (kącik zabaw, menu dziecięce). Smakowicie (i stosunkowo niedrogo) zjecie także w Smakołykach.
  • Jesienią zabierzcie ze sobą wiaderko (albo i trzy!) na zbieranie żołędzi i kasztanów
  • Na terenie Plant znajdują się dwie publiczne (płatne) toalety – przy Placu Szczepańskim i Poczcie Głównej. Trudno jednak do nich dostać się wózkiem.
  • Na placu zabaw „Plantuś” w okresie letnim znajdziecie toaletę typu „Toi Toi”