Perła w koronie Dolinek Podkrakowskich – leniwa polana i leśna ścieżka u podnóża wapiennych skał.


Perła w koronie

Jaśniejąca perełka w diademie Dolinek Podkrakowskich. Otwarta, szeroka, przestronna, dająca odetchnąć i nacieszyć się przyrodą – idealna na krótką wyprawę ale i całodniowy „popas” na polanie. Z pewnością znają ją miłośnicy wspinaczki ale i nie tylko. Dotychczas odwiedzając dolinkę zostawialiśmy samochód na małym parkingu tuż przy restauracji „Sen o dolinie” (GPS: 50.150072, 19.761649), gdzie po przejściu ok. 500m ul. Turystyczną i odbiciu na solidną ścieżkę wchodziliśmy do najbardziej atrakcyjnej części Dolinki czyli na polanę, leniwie ciągnącą się pod Mnichem, Dziobem Kobylańskim i Żabim Koniem. To zdecydowanie wersja polecana „wózkowiczom”. Tym razem jednak postanowiliśmy wypróbować inny wariant dojścia – nieco bardziej terenowy, w sam raz na małe nóżki lub nosidła.

No to w drogę!

Samochód zostawiliśmy na obszernym miejscu parkingowym (GPS: 50.156567, 19.749927) w zachodniej części doliny, gdzie prócz utwardzonej nawierzchni parkingu można liczyć na mini plac zabaw pod postacią linowych konstrukcji do harców wszelakich oraz zadaszone ławki ze stołami. Następnie, kierując się wyraźną ścieżką przez las, dość stromym ale krótkim zejściem docieramy wprost pod skałę-symbol Doliny Kobylańskiej – wspomnianego już Żabiego Konia. Dlaczego skałę-symbol? Bowiem na jego imponującej ścianie aż roi się od kolorowo ubranych wspinaczy wykrzykujących co jakiś czas „Linaaaa!”. Dźwięcznie niesiony okrzyk jest w zasadzie nieodłącznym elementem pobytu w tych rejonach!

No i kaplica…

Kto jednak nie ma sprzętu do wspinaczki może po stromych schodach wdrapać się do wykutej w skale malutkiej kapliczki, z której rozpościera się widok na ulokowaną u jej podnóża polanie. W wietrzny dzień można się tam schronić przez zerwaniem czapki z głowy a latem znaleźć kojący chłód. Wyżej, na samym szczycie turni dostrzec można metalowy krzyż – wyraźnie widoczny zarówno z podejścia do kapliczki jak i z polany. Od tego miejsca czekają na Was dwie opcje – możecie zostać na polanie i rozłożywszy koc piknikować do momentu wyczerpania się prowiantu albo pójść na spacer po dalszej części doliny.

Dalej przed siebie.

Jeśli wybierzecie drugą opcję, to podążając wyraźną ścieżką, będziecie kluczyć pod imponującymi skałami, przekraczać w bród leniwą Kobylankę, zasilaną przez źródło św. Antoniego wybijające spod Żabiego Konia czy miniecie 7 metrową „Płetwę”. Po ok. 2km ścieżka kończy swój bieg skąd możecie albo wrócić po własnych śladach albo też kontynuować marsz żółtymi oznaczeniami aż do centrum Będkowic. Stamtąd należy podążyć asfaltem na parking lub skorzystać z komunikacji miejskiej dojeżdżając do przystanku „Będkowice Pętla” autobusem 210. Jak widać opcji powrotu jest kilka ale jedno jest pewne – każdy tu wraca! Bo „po sąsiedzku” czeka jeszcze Dolina Będkowska, Dolina Bolechowicka czy Dolina Racławki…

 

 


INFORMACJE

Długość trasy: 5,1km

Czas przejścia wg mapy: 1:46h

Czas przejścia Powsinóg: 2:30h

WSKAZÓWKI
  • Trasa nadaje się na wózek na etapie dojścia do polany i jeszcze kawałeczek za nią. Dalej niestety to raczej mordęga – choć ci bardziej zdeterminowani i wyposażeni powinni dać rady pokonać całą dolinkę.
  • Po obfitych opadach deszczu Kobylanka mocno wzbiera utrudniając przejście części dolinki.
  • Fajną opcją jest połączenie wycieczki z odwiedzinami Doliny Będkowskiej i spróbowania tamtejszych pstrągów.

 

CHECKLISTA
  • scyzoryk
  • telefon z aplikacją mapy.cz
  • dokumenty osobiste i gotówka
  • kanapki, przekąski, gumy do żucia
  • woda
  • apteczka
  • chusteczki higieniczne
  • kurtki przeciwdeszczowe
  • mapa